Facebook » English Course » ul. Chwaliszewo 76, Poznań biuro@szkoleniemotocyklowe.pl +48 61 670 38 70 | 884 300 255

Rozważania Instruktora o technikach szkolenia na motocyklistę.

Instruktor Motocyklowy pisze o tym jak szkolić kandydatów na kierowców motocykli … w uproszczeniu kursantów motocyklowych.

Instruktor Motocyklowy – wprowadzenie do tematu …

Witajcie! Dyskusje na internetowych forach i wszechobecnym Facebook’u doprowadziły do tego, że chciałbym podzielić się z Wami, Kursantami i Instruktorami, moim przemyśleniami dotyczącymi tego czy Instruktor motocyklowy powinien jeździć na motocyklu razem z Kursantem czy innym pojazdem. Szczerze mówiąc, kiedy zacząłem układać sobie w głowie to o czym chcę Wam napisać, doszedłem do wniosku, że to w jaki sposób Instruktor Motocyklowy będzie towarzyszył Kursantowi ma drugoplanowe znaczenie. Dużo więcej uwagi należy poświęcić całokształtowi szkolenia motocyklowego w Polsce.

Krótko o autorze

Dla tych którzy mnie nie znają, kilka słów o mnie. Niech to będzie pewne wyjaśnienie tego, dlaczego roszczę sobie pewne prawo wypowiadania się w tym temacie i ferowania jakiś osądów. Jestem Instruktorem Nauki Jazdy kategorii A, B, C, D, E. Uprawnienia zdobywałem stopniowo, pierwszą kategorię B uzyskałem blisko 17 lat temu i od tego czasu jestem czynnie związany z nauką jazdy. Czynnie to znaczy: przez pierwsze kilka lat tylko szkoliłem, od 2006 roku prowadzę HigH Szkołę Jazdy w Poznaniu.

Od 2007 roku czynnie zajmuję się szkoleniem motocyklistów w mojej firmie. Od pierwszego dnia działalności wiedziałem, że w mojej firmie szkolenie będzie wyglądało inaczej niż w innych OSK. Wówczas, w roku 2006, szkolenie motocyklistów sprowadzało się do misternych ćwiczeń ósemki na motocyklu marki Tajfun 150. To było czyste szaleństwo. Zatrudniłem też wtedy dwóch Instruktorów Motocyklowych – dobrych fachowców. Z nimi prowadziliśmy wiele eksperymentów. Tak – nie boję się tego słowa. Eksperymentowanie jest oczywistym elementem postępu. Naszymi „królikami doświadczalnymi” często byli nasi Kursanci lub my sami.

Często tak bywa – to nic złego

Po kilku latach owi Instruktorzy postanowili pójść własną drogą i odeszli z mojej firmy. Chcieli otwierać własny OSK. Ostatecznie ja dalej prowadzę szkołę i mocno się rozwijamy, Oni robią zupełnie coś innego. Kolejne lata to kolejni Instruktorzy, kolejni Kursanci i kolejne godziny szkolenia i czasem eksperymentów. Teraz kiedy to piszę, w roku 2017, jestem pewien, że cała moja wiedza dotycząca szkolenia to wynik wielu lat pracy.

Od roku 2010 mocno zaangażowałem się w szkolenie i egzaminowanie Instruktorów Techniki Jazdy. Szczerze to zdecydowania większość osób, które obecnie są Instruktorami Techniki Jazdy w Polsce ukończyła organizowane przeze mnie kursy. Muszę również przyznać, że wielu z nich to doskonali fachowcy. Często też różniliśmy się co do opinii na temat pewnych zasad nauczania, ale to była swego rodzaju wartość dodana tych szkoleń. Nic tak nie uczy – obu stron – jak merytoryczna dyskusja. Pamiętam kursy gdzie przez kilka dni z rzędu dyskutowaliśmy o technice kierowania, a mając zaplecze w postaci toru i motocykli sprawdzaliśmy wyniki naszych dyskusji w praktyce.

Było mi mało. W między czasie ukończyłem różne kursy i finalnie zostałem Biegłym Sądowym przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Jako swoją główną specjalizację przyjmuję sprawy związane z wypadkami z udziałem motocyklistów. To na czym znam się, moim zdaniem, bardzo dobrze. Potrafię wiele spraw rozwiązać dla innych biegłych niekonwencjonalnie – kiedy oni poszukują przyczyn w złej nawierzchni lub prędkości jazdy ja widzę przyczyny pod stronie braku umiejętności i popełnionych błędów w technice kierowania. To znów efekt doświadczeń i wspomnianych eksperymentów.

Do rzeczy!

Od jakiegoś czasu toczy się dyskusja o tym w jaki sposób powinna przebiegać nauka jazdy na motocyklu. Główny nurt tej dyskusji dotyczy tego, czy Instruktor Motocyklowy powinien jeździć z Kursantem jako pasażer, czy raczej poruszać się innym pojazdem. Jeżeli zaś innym pojazdem to jakim. Czy to, że jeździ samochodem dyskredytuje go w oczach Kursanta i świadczy o tym, że nie potrafi jeździć na motocyklu? Na te i inne kwestie postaram się odpowiedzieć w dalszej części tego artykułu.

Jeżeli Cię to nudzi – wyłącz i zajmij się czymś innym. Jeżeli napisałem za dużo – sorry, ale to dla mnie bardzo ważne. Podziel sobie na fragmenty i czytaj codziennie fragment. Od tego momentu postaram się pisać w kolejnych punktach rozwijając je mniej lub bardziej obszernie. Będę pisał o wszystkim co moim zdaniem jest ważne przy szkoleniu kandydatów na kierowców motocykli – czyt. motocyklistów. Będę pisał o wynikach moich obserwacji, często o tym jak sam widzę i organizuję szkolenie w prowadzonej przeze mnie szkole.

Standardy dla OSK

Powiem nieskromnie – uważam, że w obecnym stanie rynku nauki jazdy moja szkoła wyznacza standardy dla innych OSK szkolących motocyklistów. Standardy nie tylko pod względem kadry, ale warunków pracy i szkolenia, zaplecza socjalnego, taboru motocyklowego i wszystkiego co temu towarzyszy. Uważam, że to co robimy, robimy zajebiście. Tak – nie boję się użyć tego słowa. Mam znakomity Zespół, który mimo wszystko musi słuchać mojego zdania. Tak już jest w firmach, a przecież Nauka Jazdy to firma. Ma swojego Szefa, ma Kierownika Szkolenia Motocyklowego, ma Instruktorów. Każdy jest ważny, ale ważna jest też hierarchia, respektowanie zasad i wspólne rozwiązywanie problemów.

Instruktor Motocyklowy – obraz codzienny

Instruktorami Motocyklowymi są obecnie bardzo różni ludzie. Część z nich to starsi panowie, z dużym brzuchem, uczący na wszelkie kategorie prawa jazdy i wiecznie wysmarowani jakimś jogurtem, który żarli w samochodzie w czasie jazd. Myślę, że nie będę się mylił w twierdzeniu, że dla wielu z Nich ostatnia prawdziwa i samodzielna jazda motocyklem odbywała się dawno temu, a kwestie prawidłowej techniki jazdy to istna tabula rasa. Mimo wszystko, mamy też coraz więcej bardzo dobrych Instruktorów. W większości to ludzie w okolicy 30 – 40 roku życia, którzy szkolą się, jeżdżą, próbują, biorą udział w imprezach typu track-day itp.. Mają duży kontakt z motocyklami i potrafią później tę wiedzę przekazać dalej. Mamy też Instruktorów, którzy z 1 czy 2 letnim doświadczeniem noszą nos zadarty bardzo wysoko.

Kiedyś ktoś mnie pytał, czy dobrym Instruktorem będzie bardzo dobry zawodnik. W większości sytuacji nie, bo z reguły zawodnicy potrafią znakomicie się ścigać, ale nie potrafią tej wiedzy przekazać w przystępny sposób. Teraz tak szczerze, bo jestem pewien, że czyta ten tekst wielu czynnych motocyklistów. Byłeś kiedyś na imprezie typu track-day na dużym torze wyścigowym gdzie byli również zawodnicy? Czy potrafili oni Tobie powiedzieć jakieś cenne wskazówki dotyczące Twojej jazdy, a nie ogólniki lub zbywające żarciki? No właśnie – w większości coś tam powiedzieli, ale nie był to instruktaż. Tak już jest – nie każdy ma predyspozycje do tego aby uczyć jazdy.

Mamy też dobrych Instruktorów, ale idiotów życiowych.

Potrafią uczyć, a jednocześnie sami dają pokaz nagminnego łamania przepisów, nie stosują właściwego ubioru do jazdy, uczą nonszalancji i czasem niestety chamstwa na drodze! Takie osoby należy potępiać. Niestety życie mówi, że do czasu aż się coś nie wydarzy, są oni w oczach młodych motocyklistów istnymi niezniszczalnymi guru – tytanami. Kiedy widzę coś takiego, Instruktora Idiotę, który pozwala sobie i Kursantom na jazdę w krótkim rękawku i krótkich spodniach to nóż mi się w kieszeni otwiera i marzę, aby w mojej szkole było jak w ADAC.

Bywałem tam wielokrotnie na szkoleniach i niech te ośrodki i zachowanie pracujących tam Instruktorów stanowi przykład dla nas. Dużo by tu pisać – jeżeli nie byliście, polecam. Pewnie w przyszłym sezonie znów zrobimy wyjazdy z tłumaczem na język polski do ośrodka ADAC w Linthe (DE). Tam zasady są istotnie najważniejsze. Pierwsze 15 minut to omówienie zasad bezpieczeństwa. Spóźnisz się 15 minut = nie bierzesz udziału w szkoleniu. Proste? Proste!

Kim więc powinien być Instruktor Motocyklowy? Jaki powinien być Instruktor?

Z pewnością powinien umieć jeździć na motocyklu. Wystarczy, że będzie potrafił jeździć poprawnie, zgodnie z techniką jazdy i co najważniejsze bezpiecznie. W mojej szkole większość Instruktorów ma już za sobą wiele szkoleń, wyjazdów w Alpy i inne kręte pagórki itp. To najlepsza szkoła jazdy. Trzy dni spędzone na alpejskich serpentynach daje często więcej niż 3 lata na nizinnych drogach Polski czy torach wyścigowych. My nie uczymy zawodników! My uczymy kierowców motocykli, którzy mają sobie radzić na drogach Europy i Świata.

W tym miejscu chciałbym się pochwalić. Wyszkoliliśmy wielu bezpiecznie jeżdżących motocyklistów. Zdarza się, że ktoś kończy kurs w październiku, przez zimę kupuje motocykl i w marcu już jeździ z nami nad Gardą we Włoszech, radząc sobie bardzo sprawnie. To niesamowita radość dla Instruktora, który szkolił taką osobę i dla mnie – Szefa firmy, że mam taki świetny zespół.

Niech Instruktor potrafi jeździć – tak normalnie!

Instruktor Motocyklowy musi być znakomitym nauczycielem. Musi potrafić czasem zmienić swoje podejście do Kursanta, aby ten opanował dane zadanie. Instruktor musi też dawać przykład, dobry przykład. Nie ma tutaj miejsca na nonszalancję ani w czasie pracy, ani w życiu prywatnym. Kursanci są wszędzie! Uważam, że nie wolno być hipokrytą! Jak można kazać się ubierać Kursantowi w kombinezon i wylewać litry potu samemu w tym czasie jeżdżąc w klapkach, krótkich spodniach i krótkich rękawku – na motocyklu?

Każdy Instruktor powinien być jak nauczyciel, jak przewodnik Kursanta „Jak zostać dobrym motocyklistą?”. Bardzo szanuję Instruktorów, którzy mają jakieś małe braki w technice jazdy i pracują nad nimi, ale dają dobry przykład i potrafią przekazać wiedzę o tym jak bezpiecznie jeździć motocyklem. Gardzę takimi, którym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy bo 3 razy byli na jakimś torze i kupili motocykl z litrowym silnikiem. Co to za durne myślenie … mam duży silnik to jestem lepszym motocyklistą? Jeszcze raz podkreślam – gardzę takimi ludźmi i absolutnie nie zgadzam się, aby tacy ludzie pracowali w mojej firmie. Tak właśnie buduję kadrę HigH Szkoła Jazdy | szkoleniemotocyklowe.pl.

Jak prowadzić szkolenie na motocyklu?

Czy jeździć z Kursantem na motocyklu czy nie? Czy jeździć drugim motocyklem czy może samochodem? To najczęściej rozważane problemy dotyczące szkolenia, w ostatnim czasie. Co ja o tym myślę?

Jestem zdania, że jazda Instruktora na motocyklu razem z Kursantem nie daje nic oprócz ryzyka doznania urazu w razie jakiegoś błędu Kursanta. Tak – jestem przeciwnikiem takiej formy szkolenia. Oczywiście są wyjątki – co innego, kiedy Instruktor wsiada na chwilę na motocykl, oczywiście w pełnym stroju, aby zaprezentować jakieś zachowania motocykla lub pokazać osobie szkolonej jak się jeździć z pasażerem. To jest OK. Uparte jednak twierdzenie, że jazda w charakterze pasażera na jednym z motocyklu daje jakieś większe bezpieczeństwo na drodze w mojej ocenie to ułuda. Oczywiście Instruktor siedzący na motocyklu może próbować przejąć kierowanie motocyklem, ale czynników które warunkują efekt jest tak wiele, że na końcu okazałoby się, że dla każdego Kursanta musi być Instruktor o „innych parametrach”.

Krótkie teoretyczne przykłady

Wyobraźcie sobie, że kursantem jest 50 kg dziewczyna, a Instruktor waży ze 120 kg i ma 2 metry wzrostu. Wsiadają na obniżoną wersję motocykla (żeby Kursantka mogła dotykać ziemi nogami) i co? Wieźliście kiedyś 3 krotnie cięższego pasażera na motocyklu?

Co w sytuacji kiedy to Instruktorem jest 50 kg dziewczyna, a Kursantem 120 kg wielki facet? Co Ona (Instruktor) zrobi siedząc za nim na motocyklu?

Z punktu widzenia zaś mnie, jako pracodawcy, uważam, że byłoby to narażanie pracowników na zupełnie niepotrzebne niebezpieczeństwo. Może to brutalne, ale uważam, że jeżeli motocyklista ma doprowadzić do wypadku np. na skutek błędów w technice kierowania to lepiej żeby Instruktor skrył się gdzieś z tyłu aby nie dostać lecącym kawałkiem motocykla niż ryzykował życie i zdrowie.

Zdaję sobie sprawę, że są Instruktorzy, którzy się z moimi powyższymi twierdzeniami nie zgodzą i od wielu lat szkolą jeżdżąc w charakterze pasażera bez żadnego wypadku. Uwierzcie mi, bardzo Was podziwiam i cenię. Nigdy personalnie nie krytykuję nikogo za taki sposób prowadzenia szkolenia. Proszę jednak o równie spokojne przyjęcie moich argumentów.

Każdej techniki warto spróbować

Od razu chciałbym uprzedzić pewne komentarz i uprzedzam – tak, próbowałem kiedyś zająć miejsce na tyle motocyklowej kanapy za Kursantem i w mojej ocenie o wiele swobodniej mogę go instruować będąc obok, czyli korzystając z innego pojazdu. Nie wyobrażam sobie (może jestem za cienki na to) aby w trakcie jakieś awaryjnej sytuacji przejmować sterowanie pojazdem. Owszem – pewnie czasem to się uda i obejdzie się bez wypadku, ale również czasem może się nie udać, i wtedy mamy duży problem.

Reasumując – potrafię sobie wyobrazić wyjazd szkoleniowy w ruch drogowy w sytuacji kiedy Kursant bardzo dobrze radzi sobie z prowadzeniem motocykla i Instruktor chce mu pokazać jak wygląda jazda z pasażerem. Nie potrafię sobie wyobrazić np. szkolenia na placu manewrowym i wykonywania zadań egzaminacyjnych z Instruktorem – Plecakiem. W mojej szkole taki sposób nauczania jest całkowicie wyeliminowany moją decyzją. Mimo tego żaden z Instruktorów nie skarżył się na takie ograniczenie.

Instruktor to Nauczyciel.

Dobry nauczyciel potrafi dobrać środki dydaktyczne do przekazywanych treści i innych czynników, które w przypadku szkolenia motocyklistów determinują to jakim pojazdem pojedzie z Kursantem Instruktor. Zgadzam się z twierdzeniem, że w sytuacji kiedy Instruktor Motocyklowy jedzie na drugim motocyklu to może Kursantowi w wybranych sytuacjach zaprezentować prawidłową technikę jazdy. Kategorycznie się zaś nie zgadzam z twierdzeniami, że to czy Instruktor jeździ samochodem czy motocyklem ma ścisły związek z tym, że chce lub nie chce nauczyć. Powinno być tak, że Instruktor dokonuje świadomie wyboru pojazdu, którym pojedzie za Kursantem i który to pozwoli mu prawidłowo i rzetelnie prowadzić szkolenie. Każda forma ma swoje wady i zalety. Mam świadomość, że nie mam możliwości wymienić wszystkich. Każdy pewnie doda coś od siebie. Ja wymienię te czynniki, które dla mnie są ważne. W każdym zaś przypadku, bezwzględnie, Kursant i Instruktor muszą korzystać z dobrej klasy łączności bezprzewodowej.

Instruktor Motocyklowy jadący na motocyklu za Kursantem:

  • może bacznie obserwować poczynania kursanta jadąc za nim lub obok niego
  • może zaprezentować Kursantowi prawidłową technikę jazdy w określonej sytuacji
  • musi bardzo uważać, ponieważ inni uczestnicy ruchu drogowego często lubią wjeżdżać między oznakowanego Instruktora i Kursanta, co rodzi niebezpieczne sytuacje
  • jest narażony na dyskomfort wynikający z warunków atmosferycznych (zimno, deszcze) co w konsekwencji może przerodzić się w absencję chorobową i konieczność odwoływania części jazd w kolejnych dniach

Instruktor Motocyklowy jadący samochodem za Kursantem:

  • może obserwować poczynania Kursanta, a jeżeli ma do dyspozycji auto w którym siedzi wysoko (np. typu BUS) może również doskonale obserwować drogę i ewentualne pojawiające się zagrożenia
  • stanowi swego rodzaju „tarczę ochronną” dla motocyklisty, jadąc za nim
  • nie jest narażony na niesprzyjające warunki atmosferyczne co w skrajnych sytuacjach kiedy jest bardzo deszczowo i zimno pozwala na bardziej komfortowe szkolenie i przekazywanie wiedzy, a nie przemyślenia w stylu „ale mam przemoczone rękawice lub kurtkę…”.

Oczywiście nie ma reguły idealnej i nie jestem gotów i chyba nigdy nie będę gotów postawić jednoznacznej tezy, że lepiej towarzyszyć Kursantowi na motocyklu lub w samochodzie. Warto spróbować każdej formy, a jeszcze lepiej jest jeżeli OSK jest tak przygotowane, że Instruktor ma możliwość swobodnego wyboru między pojazdem szkoleniowym na 4 lub 2 kołach … a może nawet na 3, bo w sumie Instruktor mógłby przecież jeździć motocyklem z bocznym wózkiem.

W tym miejscu chciałbym też zaznaczyć, że nasze porąbane przepisy zakazują praktycznej nauki jazdy z bocznym wózkiem, bo jasno jest powiedziane, że motocykl ma być jednośladowy. Z drugiej zaś strony spotykamy co chwilę pytania teoretyczne na egzaminie dot. jazdy z bocznym wózkiem.

Wszędobylskie oszczędności

Kolejny problem związany ze szkoleniem motocyklistów to oszczędności. W mojej szkole jazdy mamy bardzo wysoką cenę (w porównaniu z innymi OSK) i tłumy klientów. Inne OSK mają cenę dużo niższą i nikogo na kursie. Dlaczego tak jest? Otóż nasi Klienci widzą, że z pieniędzy, które muszą zapłacić właściwie całość odbierają w tym z czego mogą korzystać.

Do dyspozycji oddajemy pełną rozmiarówkę kasków SHOEI MULTITEC oraz innych – wszystkie nasze kaski mają oczywiście homologację ECE 22-05. Każdy Kursant po przyjściu na jazdy może użyć rękawic, ochraniaczy na kolana, łokcie, klatkę piersiową. Dajemy możliwość jazdy w kamizelce Hellite z AirBag. Mamy odzież przeciwdeszczową. Bardzo dużo kasy zainwestowane w zestawy łączności – CARDO Scala Rider, które słyną z niezawodności i łatwości obsługi – właściwie są bezobsługowe. Dysponujemy motocyklami o różnych pojemnościach, mocach, kształtach, wadze itp. Mamy też samochody, w tym takie, które pełnią funkcję technicznych włącznie z przewoźną salą wykładową zabudowaną na MAN TGA XXL.

Kasa czyli cena kursu i jakość idą w parze

To wszystko kosztuje kupę kasy, ale ta kasa została zainwestowana po to, aby szkolić w doskonałych warunkach. Do tego dokładamy własny plac manewrowy, zadania motocyklowe odseparowane od innych i dobrą nawierzchnię. Rozwój cały czas … to główne moje główne motto. Nawet pomieszczenie socjalne gdzie mamy toaletę i czajnik oraz mikrofalówkę są dla nas ważne.

Okazuje się jednak, że to wszystko jest komentowane przez konkurencję dość krótko – Kukawka wymyśla. Ja wiem swoje … to wszystko plus dobrze wyszkolona kadra to prawdziwa jakość szkolenia. Nie musimy mieć w firmie „gościa latającego na gumie” czy „luzaka, któremu wszystko ujdzie na sucho”. Potrzebujemy Instruktorów – rzemieślników, którzy doskonale znają się na swojej pracy i dążą do tego aby szkolić najlepiej jak to możliwe. Mają do tego warunki, które organizuje im znający się na rzeczy Szef. Czy to doceniają? Ci którzy doceniają mają pełne ręce roboty!

 

Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł, jakość szkoleń w mojej szkole zapraszam na wszelkie kursy i szkolenia, których opis znajdziesz na stronie firmowej www.szkoleniemotocyklowe.pl. Prowadzimy również bardzo rozbudowany profil szkoleń motocyklowych na facebook.com/szkolimymotocyklistow